Szkoda czasu na gry?

C

o jakiś czas docho­dzą do mnie myśli, że to hobby to jed­nak mar­no­wa­nie cen­nych minut. I jak się oka­zuje, nie jestem jedy­nym gra­czem, który tak myśli.

Od pew­nego wieku nie przy­stoi nam ślęcze­nie przez kolo­ro­wymi pikselami

Prze­pusz­cza­nie czasu przez palce w grach można potrak­to­wać stan­dar­dowo — bio­rąc pod uwagę zda­nie pierw­szego lep­szego laika, porów­nu­ją­cego nasze hobby do zabawy dla dzieci i mówią­cego, że od pew­nego wieku nie przy­stoi nam ślęcze­nie przez kolo­ro­wymi pik­se­lami wyświe­tla­nymi przez moni­tor. Jest to naj­prost­sze podej­ście do sprawy a jed­no­cze­śnie spo­ty­ka­jące się z naj­więk­szym opo­rem „raso­wych gra­czy”. Bo prze­cież nikt nam nie będzie mówił jak spę­dzać wolne chwile, nikt nie będzie zabra­niał roz­rywki spra­wia­ją­cej przy­jem­ność, a poza tym tacy „zaka­zy­wa­cze” to naj­czę­ściej zra­mo­lałe sta­ruszki, które nie potra­fią się bawić. Oka­zuje się, że niekoniecznie.

Nie można nazwać sta­rusz­kiem Pio­tra Gnypa, który kie­dyś zało­żył Poly­ga­mię. Nie­dawno na swoim blogu popeł­nił wpis „Szkoda czasu”:

Na swoją wyprawę do Azji poświę­ci­łem (…) tro­chę ponad 3 tygo­dnie. Zwie­dzi­łem 3 kraje, gła­ska­łem tygrysy, nauczy­łem się jeź­dzić na moto­rze. To wszystko zajęło mi jakieś 504 godziny. (…) W tym samym okre­sie był­bym w sta­nie przejść na swoim PS3: Bor­der­lands 2, Fal­lout: New Vegas, Sky­rima, Dra­gon Age, Motor­Storma i gdy­bym był hard­co­ro­wym maso­chi­stą to któ­reś Dark Souls.(…)
Po pro­stu chcę poka­zać ile czasu zaj­muje nam to hobby i co można z nim innego zrobić.”

Żeby nie było, że Piotr pró­buje nas wszyst­kich prze­ko­nać do gła­ska­nia tygry­sów a z jego tek­stu wypływa prze­sła­nie, że gry to zło. Tak nie jest, autor bowiem pod­su­mo­wuje całość stwier­dze­niem: „Szkoda czasu na śred­niaki”. Trudno się z tym zresztą nie zgo­dzić patrząc na to, jak prędko kolejne tytuły wypusz­czane są na rynek a kolejne paczki Hum­ble Bun­dle‚a poja­wiają się śred­nio raz na tydzień. Nawet więc osoba nie mająca zasob­nego port­fela jest w sta­nie prze­bie­rać w ofertach.

Szkoda czasu na średniaki

Przede wszyst­kim więc powin­ni­śmy doko­ny­wać świa­do­mych wybo­rów i nie pró­bo­wać ogry­wać każ­dego syfu, który tylko zain­sta­lu­jemy. Powiem nawet wię­cej: znajdźki w grach uwa­żam za skrajny prze­jaw mar­no­traw­stwa zaso­bów. one tylko sztucz­nie prze­dłu­żają roz­grywkę, nie wno­sząc do niej abso­lut­nie nic. W ani jed­nej grze jesz­cze nie poku­si­łem się o wyzbie­ra­nie wszyst­kiego, co jest. Tu wła­śnie leży moja nie­chęć do MMORP­Gów, czyli tytu­łów, które wła­ści­wie nie mają końca.

Czas

Wiem jed­nak, że i powyż­sza defi­ni­cja „mar­no­wa­nia czasu” okaże się dla nie­któ­rych zbyt restryk­cyjna. Jestem jed­nak w sta­nie zapro­po­no­wać taką, z którą zgo­dzi się chyba każdy. Każdy, kto grał kie­dyś w tytuł wie­lo­oso­bowy, wie jak iry­tu­jące jest, gdy gracz po dru­giej stro­nie łącza zaczyna świa­do­mie psuć roz­grywkę. Nie mówię tutaj o oszu­stach czy o total­nych sie­ro­tach, które nie ogar­nia­jąc danej gry, cho­ciaż oczy­wi­ście to też zaha­cza o nasz temat. Mam na myśli tych, któ­rzy cią­gle stoją w bazie i roz­wa­lają nasze samo­chody (seria Bat­tle­field), łączą­cych się do gier a potem wycho­dzą­cych, bo nagle kom­pu­ter im nie wyra­bia a wcze­śniej było wszystko dobrze (League of Legends) czy budu­ją­cych w bazie same jed­nostki do zbie­ra­nia surow­ców (jaki­kol­wiek RTS).

Przez jakie­goś idiotę mam pół godziny w plecy

Zawsze tra­fimy na trolli. I jeśli mam być szczery, to wła­śnie wtedy tra­fia mnie naj­więk­sza kur­wica. Bo cza­sami po pro­stu nie można zmie­nić ser­wera i trzeba zacze­kać do końca meczu a przez jakie­goś idiotę mam pół godziny w plecy — pół godziny, które mógł­bym prze­zna­czyć na cokol­wiek innego: prze­czy­ta­nie książki, zmy­wa­nie naczyń czy nawet gła­ska­nie tygrysa.

Grałem, gram i pewnie grać będę. Dlatego właśnie stworzyłem tę społeczność. Bo chcę się dzielić swoim hobby.
  1. RyJek Odpowiedz

    Cala pole­mika nie ma sensu ^^‚
    Ludzie grajo w gry, bo lubio… i na tym chyba powin­nien byc koniec. Mnie wyjazdy nie cie­sza, gla­ska­nie tygry­sow tez nie (pogla­skac dziew­czyne duzo wie­cej stresu a i odgry­zie­nie kon­czyny duzo bar­dziej prawdopodobne).

    Nie grac w sred­niaki to tak jakby mowic, ze nie ogla­dac sred­nio dobrych seriali, nie ogla­dac sred­nio dobrych meczy, nie jez­dzic sred­nimi samo­cho­dami and so on.

    Live and let live ^^

    • GraczemJestem Odpowiedz

      RyJku, ale ja bym doklad­nie tak powie­dzial, jak napi­sa­les w przed­ostat­nim aka­pi­cie. Jesli kon­su­mu­jesz jakis wytwor kul­tury i jest on dla Cie­bie „sredni” to z duzym praw­do­po­do­bien­stwem mar­nu­jesz swoj czas.

      Przy­klad z samo­cho­dami jest tu o tyle nie­tra­fiony, ze auta sluza nam celom prak­tycz­nym, wiec cza­sami nawet cien­kie­czento da rade. :)

Odpowiedz

*

captcha *