Problemy różnych pokoleń

R

Razem z gene­ra­cjami zmie­niają się pro­blemy. O tym co może bul­wer­so­wać współ­cze­snego gra­cza dobit­nie prze­ko­na­łem się pod­czas wczo­raj­szego seansu z Twitchem.

Wie­czo­rami zda­rza się, że oglą­dam stre­amy innych — naj­czę­ściej po to, żeby zoba­czyć jak grają w League of Legends, ale też po pro­stu zwy­czaj­nie ser­fuję po audy­cjach dla zabi­cia czasu. Tak wła­śnie tra­fi­łem do Chri­stiana „Rain Mana” Kah­manna, czło­wieka nie­gdyś zawo­dowo zaj­mu­ją­cego się grą w LOLa, popu­lar­nego twit­chera, mają­cego swoją stałą i wierną widownię.

Gracz podej­rze­wał, że ktoś go wła­śnie DDOSuje

Wszystko wska­zy­wało na to, że ma duże pro­blemy. Gracz podej­rze­wał, że ktoś go wła­śnie DDO­Suje, czyli — w naj­prost­szym tłu­ma­cze­niu — wysyła z inter­netu w stronę jego kom­pu­tera taką ilość danych, że wydaj­ność maszyny i jakość połą­cze­nia sie­cio­wego dra­stycz­nie spada. W skró­cie: ktoś nie chciał, żeby Rain Man wygrał swoją grę. Nie jest ważne, czy tak fak­tycz­nie było, czy miał po pro­stu pro­blemy z dostawcą inter­ne­to­wym. Ważne było to, co w danej chwili mówił. Oprócz całej lita­nii pre­ten­sji pod adre­sem róż­nych osób oraz ogól­nej żółci, padła jedna ważna kwestia:

„I tak nikt ich nie zła­pie. Sły­szy się, że ścigają ludzi za różne rze­czy, ale nie sły­szy się, żeby ścigano za te prze­stęp­stwa, które ludzi naprawdę doty­czą. DDOS to bar­dzo duży problem.”

Czy wymiar spra­wie­dli­wo­ści fak­tycz­nie zaj­muje się pierdołami?

Jest to oczy­wi­ście para­fraza wła­ści­wych słów, ale zapew­niam, sens został zacho­wany w stu procentach. Trudno mi było nie zadać sobie pyta­nia, czy DDOS to fak­tycz­nie takie czę­ste i upier­dliwe zja­wi­sko, jak pró­buje wmó­wić widzom Rain Man. No i przede wszyst­kim: czy wymiar spra­wie­dli­wo­ści fak­tycz­nie zaj­muje się pier­do­łami? Dla mnie wciąż fakt, że ktoś ukrad­nie jakąś rzecz ze sklepu jest waż­niej­szy niż zablo­ko­wa­nie łącza inter­ne­to­wego poje­dyn­czej osoby. I jeśli miał­bym wybór, chęt­niej dodał­bym jed­nego poli­cjanta wię­cej do patrolu w moim mie­ście niż do zwal­cza­nia cyber­prze­stępstw. Nie chcę oczy­wi­ście umniej­szać niczy­jej krzywdy, bo jeśli stre­amer fak­tycz­nie był ata­ko­wany, wymiar spra­wie­dli­wo­ści powi­nien jakoś zadzia­łać. Ale pomimo tego, że jestem gra­czem to cho­lera — gdy inter­ne­towa zło­śli­wość jest tylko zło­śli­wo­ścią i jej kon­se­kwen­cje to ewen­tu­al­nie prze­grany mecz w LOLa — jakoś zaak­cep­tuję, że ktoś popła­cze. Tak samo jak z urzędu nie ściga się nikogo, kto nas zwyzywa.

Ataki z internetu czy przestępstwa w realu, co ważniejsze?

Dodał­bym jed­nego poli­cjanta wię­cej do patrolu w moim mie­ście niż do zwal­cza­nia cyberprzestępstw

Słowa, które padły na wizji są nato­miast zapo­wie­dzią nad­cho­dzą­cych róż­nic w men­tal­no­ści pomię­dzy ludźmi w moim wieku a następ­nymi poko­le­niami. Jestem prze­ko­nany, że im ten wpis będzie sta­wał się star­szy, tym wię­cej osób przy­kla­śnie Rain Manowi. Nic zresztą dziw­nego, bo ame­ry­kań­ski spo­sób myśle­nia docho­dzi do nas z pewną, kil­ku­na­sto­let­nią obsuwą. Cie­kawe jak cybe­ra­taki będą tam wyglą­dały za te X lat i w jaki spo­sób będą sobie z nimi radzić… A może mi po pro­stu ta zmiana już zaszła i Wy sądzi­cie ina­czej? Jestem szcze­rze ciekawy.

Grałem, gram i pewnie grać będę. Dlatego właśnie stworzyłem tę społeczność. Bo chcę się dzielić swoim hobby.
  1. Maciej Karwowski Odpowiedz

    Szcze­rze? Szko­dli­wość spo­łeczna czynu mniej wię­cej taka, jak szko­dli­wość sąsia­dów, któ­rzy wyrzu­cają na moją wła­sność ziem­ską puste butelki po napo­jach i paczki po faj­kach. Mam ochotę zdzie­lić jed­nego z dru­gim po gło­wie, „ale to nie powód, żeby ostrzyć kosy” (jak śpie­wał śp. Kacz­mar­ski) i pła­kać. Jesz­cze szcze­rzej? Nie grać w multi, pro­blem roz­wiąże się sam. :D A naj­szcze­rzej? Pro­ble­mem jest chyba to, że cza­sem można odnieść wra­że­nie, iż nasza rodzima poli­cja zaj­muje się wszyst­kim, tylko nie poważ­nymi spra­wami. Jakby im dodać jesz­cze cyber­prze­stęp­czość, to by się dopiero chło­paki pogu­bili. Naj­pierw niech zro­bią porzą­dek w realu, a potem brać się za vir­tual.
    Może mam małe wyma­ga­nia, ale u mnie w domu hulają 2 Mbps-y, i to bar­dzo nie­pewne — przez moment potrafi coś pobie­rać 1 MB/s (WTF?), a cza­sem trans­fer spada do paru­na­stu KB/s. Cza­sem MW3 cho­dziło (aktu­al­nie nie gram) płyn­nie, cza­sem mia­łem lagi wiel­kie jak Olym­pus Mons. Więc nawet gdyby mnie ktoś DDOS-ował, to bym i tak nie poczuł. Ach, ten Trzeci Świat…:P

  2. jurget Odpowiedz

    Cybe­ra­taki są ścigane na całym świe­cie, ataki DDoS prze­pro­wa­dza się w celu szan­ta­żo­wa­nia ban­ków itp. dużych ser­wi­sów. Ale czy ktoś przej­mie się jakiś ner­dem, któ­remu net gorzej działa bo np. dostawca ma pro­blemy i jedzie na rezer­wo­wym łączu? Wąt­pię. Gra­nie w inter­ne­cie to jak bie­ga­nie w mara­to­nie orga­ni­zo­wa­nym dla plebsu — nikt nie robi badań anty­do­pin­go­wych. Tak, życie jest cza­sem brutalne :]

Odpowiedz

*

captcha *