Niby darmowe a jednak płacę

Z

a masę gier w swoim życiu nie zapła­ci­łem, cho­ciaż dys­try­bu­to­rzy tego żądali – byłem młody, głupi, nie potra­fi­łem doce­nić war­to­ści ludz­kiej pracy. Dziś do port­fela się­gam nad­spo­dzie­wa­nie chęt­nie. Pod jed­nym warun­kiem: muszę się dobrze bawić.

Free2Play to taki zmu­to­wany sys­tem dys­try­bu­cji. Ani to to stan­dar­dowa ścieżka, gdzie płaci się za pro­dukt z góry, ani też pełne fre­eware, w któ­rym dosta­jemy całość zupeł­nie gra­tis. W teo­rii gracz dostaje w pełni funk­cjo­nalną pro­duk­cję i zupeł­nie nic nie musi na to wykła­dać z wła­snej kie­szeni. Jak to się więc stało, że w prze­ciągu ostat­niego roku Riot (tak, ta firma od League of Legends) wydre­no­wał mój port­fel dość konkretnie?

Wystar­czy tylko kro­czek w złą stronę i wycho­dzi pay2win – jak wyło­żysz kasę, wtedy wygrywasz

Pie­nią­dze które prze­zna­czy­łem na LOLa są porów­ny­walne z tym, co łącznie wyda­łem na pro­duk­cje pudeł­kowe i edy­cje cyfrowe gier. I pew­nie wciąż będę pła­cił mniej­sze lub więk­sze kwoty. Przede wszyst­kim dla­tego, że gra­nie w ten pro­dukt spra­wia mi nie­sa­mo­witą frajdę. Wiem, że wszyst­kie zwy­cię­stwa lub porażki zależą tylko i wyłącz­nie ode mnie — nie zaś od forsy, którą tu wpompuję.

Pie­nią­dze zmie­niają tutaj tylko stronę gra­ficzną roz­grywki i cho­ciaż nie­któ­rym może to wydać się dziwne – wła­śnie dla­tego je wydaję. Nie tylko z chę­cią wyróż­nię się na tle innych gra­czy, ale jed­no­cze­śnie pła­cąc czuję, że dzię­kuję w ten spo­sób auto­rom za dobrze wyko­naną robotę. Ten wła­śnie argu­ment prze­ko­nuje mnie naj­czę­ściej: ktoś zro­bił coś porząd­nie i mogę mu to wyna­gro­dzić. Żeby nie szu­kać pamię­cią dalej, po mikro­płat­no­ści się­gną­łem w opi­sy­wa­nym nie­dawno Card Hun­te­rze. Ważne, żeby gra wciągała.

Jed­nak F2P ma też swoje grzeszki. Wystar­czy tylko kro­czek w złą stronę i wycho­dzi pay2win – jak wyło­żysz kasę, wtedy wygry­wasz. Na tym opiera się mię­dzy innymi Tra­vian, gra prze­glą­dar­kowa, w któ­rej budu­jemy swoje impe­rium. Pro­blem w tym, że ludzie pła­cący roz­wi­jają się znacz­nie szyb­ciej niż ci bez moż­li­wo­ści inwe­sto­wa­nia gotówki.

To tylko jeden z przy­kła­dów, a można by ich było wymie­niać naprawdę sporo. Nie widzę jed­nak sensu rekla­mo­wa­nia badzie­wia. Bo trzeba sobie powie­dzieć wprost – czę­sto świetny pomysł i dopra­co­wana mecha­nika zostają pogrze­bane przez chci­wość twór­ców. Co wtedy robię? Wtedy po pro­stu dzię­kuję za moż­li­wość zabawy — jest dużo innych, lep­szych produkcji.

Grałem, gram i pewnie grać będę. Dlatego właśnie stworzyłem tę społeczność. Bo chcę się dzielić swoim hobby.
  1. jurget Odpowiedz

    W peł­no­wy­mia­ro­wej grze sprze­da­wa­nej za 250zł płat­no­ści nie powinny dostar­czać wię­cej niż 10–20% dodat­ko­wej tre­ści (np. samo­cho­dów, tras, kara­bi­nów itp.) i pła­cą­cym nie powinno się dawać for (np. samo­chód, któ­rego nie da się dogo­nić innym — ze stan­dar­do­wego pakietu). Takie jest moje podej­ście w selek­cji tytu­łów do ogrania.

Odpowiedz

*

captcha *