Czy to XXI wiek?

Z

osta­wi­łem już za sobą pyta­nia: „Kiedy będzie kolejna gene­ra­cja kon­sol?”, bo ta nade­szła kilka mie­sięcy temu. Błysz­czące, pach­nące nowo­ścią i zapo­wia­da­jące lep­sze gry, te maszyny stoją już na pół­kach skle­pów. W mię­dzy­cza­sie w Sieci poja­wia się film przed­sta­wia­jący zabawę w jed­nym z tytu­łów tak szum­nie zapo­wia­da­nym w ubie­głym roku… Wtedy uśmiech mi znika.

Wer­sja alfa Titan­falla wygląda ślicz­nie — akcja, wybu­chy i nie­sa­mo­wite tempo roz­grywki. Ma to wszystko, do czego przy­zwy­cza­iły nas obecne już na rynku strze­lanki. Owszem, zda­rzają się tu i ówdzie różne błędy wyni­ka­jące z nie­do­pra­co­wa­nia sys­temu koli­zji czy też spadki płyn­no­ści obrazu, jed­nak do pre­miery długa droga i powinno to zostać popra­wione. Sami zresztą zobacz­cie fil­mik, nawet frag­men­tami i odpo­wiedz­cie: czyż nie zrywa beretu z głowy?

Autor filmu przy oka­zji faj­nie wyja­śnia, dla­czego tek­stury w obec­nej postaci wyglą­dają tak źle, dla­tego lin­kuję ten mate­riał a nie ory­gi­nalny wyciek

Pre­zen­to­wana roz­grywka jest tak odtwór­cza, jak to tylko możliwe

Ten nie­sa­mo­wity roz­mach, w końcu połą­cze­nie walki mechów i ludzi musi być efek­towne, ma jed­nak jedną wadę. Pre­zen­to­wana roz­grywka jest tak odtwór­cza, jak to tylko moż­liwe. Pod­czas oglą­da­nia nie tylko ma się wra­że­nie, że oto Call of Duty po pro­stu docze­kało się kolej­nej pod­se­rii, ale także tego, że jedzie wła­ści­wie na sta­rym sil­niku gry.
Bra­kuje mi w zapo­wia­da­nym Titan­fallu nowo­ści i boję się sytu­acji, w któ­rej te same słowa będę mógł przy­piąć do kolej­nych kil­ku­dzie­się­ciu tytu­łów przy­go­to­wy­wa­nych na sprzęt nowej gene­ra­cji. Nie ma nic, co by mnie powa­liło na kolana a prze­cież powinno. Skoro mamy tutaj wiel­kie mechy strze­la­jące z wiel­kich dział, to dla­czego do cięż­kiej cho­lery nie widzimy destruk­cji budyn­ków? Nic nie fruwa, nic się nie odrywa. Po pro­stu zero jakiej­kol­wiek zmiany otoczenia.

Tu nie cho­dzi o to, że w Bat­tle­fiel­dzie 4 takie coś dosta­li­śmy. Bar­dziej mam pre­ten­sję co do faktu, że już nawet BF: Bad Com­pany 2 ofe­ruje dużo wię­cej jeśli cho­dzi o destruk­cję mapy. Przy­po­mi­nam, ten tytuł wyszedł w 2010 roku, gdy o nowej gene­ra­cji jesz­cze się gło­śno nie mówiło. A tu dociera do nas infor­ma­cja, że w Titan­fallu dru­żyny będą skła­dały się mak­sy­mal­nie z 6 osób.

Już nawet BF: Bad Com­pany 2 ofe­ruje dużo wię­cej jeśli cho­dzi o destruk­cję mapy

Mar­twi mnie to, bo jeśli nie ocze­ki­wa­łem rewo­lu­cji po nowych tytu­łach, nie ukry­wam — mia­łem nadzieję przy­naj­mniej na ewo­lu­cję. W per­spek­ty­wie jest tylko sta­gna­cja. Aktu­al­nie jedy­nie gry nie­za­leżne ofe­rują nowe pomy­sły i cie­kawe roz­wią­za­nia i tu szu­kam ratunku.

Grałem, gram i pewnie grać będę. Dlatego właśnie stworzyłem tę społeczność. Bo chcę się dzielić swoim hobby.
  1. Hivez Odpowiedz

    Powiem szcze­rze, strasz­nie mnie dzi­wią tek­sty w stylu: „ma się wra­że­nie, że oto Call of Duty po pro­stu docze­kało się kolej­nej podserii”.

    Czy naprawdę tyle ludzi nie zdaje sobie sprawy jak bar­dzo obec­ność jet­pac­ków, mechów i dyna­micz­nego poru­sza­nia się wpływa na roz­grywkę? Jasne, to niby „tylko” trzy ele­menty, ale w połą­cze­niu? Alfą raczej głu­pio się suge­ro­wać, skoro nagry­wają to goście, któ­rzy pograli może z godzinę i nic dziw­nego, że nie wyko­rzy­stują poten­cjału postaci. Ale w końcu będzie tak, że naj­lepsi będą ci, któ­rzy naj­le­piej będą w sta­nie posłu­gi­wać się jet­pac­kami, ogarną wszyst­kie miej­sca naj­lep­sze do podwój­nych czy potrój­nych sko­ków etc. Gdzie w ogóle takie rze­czy w CoDzie? Gdzie mechy, które nie są zwy­czaj­nymi pojaz­dami (bo mają umie­jęt­no­ści spe­cjalne, uniki, mogą ska­kać itp)?

    Na tej samej zasa­dzie można powie­dzieć o Watch Dogs „Łe, to tylko Asa­syn, tylko z innym arse­na­łem, hac­ko­wa­niem i w cza­sach współ­cze­snych”. Albo o każ­dej innej grze coś w tym stylu. Bo jakby się zasta­no­wić, to każdy tytuł to „XXX, tylko, że dodali YYY”. Czy to źle? Nie zawsze.

    Titan­fall to cie­kawa ewolucja.

  2. GraczemJestem Odpowiedz

    W sumie wska­zu­jesz fajną rzecz, którą pomi­ną­łem: jet­packi. W sumie może do głów­nego nurtu wróci to, co zagi­nęło: roz­grywką, którą mie­li­śmy kie­dyś w Quake. Co prawda tu nie będzie roc­ket jum­pów w sen­sie dosłow­nym, ale koniec koń­ców podo­bień­stwo jest. :) No zoba­czymy jak to będzie wyglą­dało, cho­ciaż ja wciąż obstaję przy swoim, że jed­nak ocze­ki­wał­bym cze­goś wię­cej po newgenie.

  3. RyJek Odpowiedz

    W CS’a gralo sie po 5’ciu i roz­grywka byla duzo lep­sza niz w tym obi­tym na smierc juz CoD i Bat­tle­fieldy. Tworcy pro­boja jak moga uzmy­slo­wic ludziom, ze 6vs6 nie jest ogra­nicz­niem sprze­to­wym a celo­wym zabie­giem aby wla­snie uprzy­jem­nic roz­grywke ludzia.
    Jesli mowio prawde, to tylko pochwaly im sie naleza, gorzej jesli to bs. Nie mniej jed­nak na ten moment nie kla­sy­fi­kuje tego jako zlej wia­do­mo­sci, a duzo bli­zej mi pozy­tyw­nemu wla­snie odczuciu.

Odpowiedz

*

captcha *